środa, 4 listopada 2015

„Ballada o Przyjaźni”


Cześć tu Kuba i Śruba! Dzisiaj opowiemy wam przepiękna balladę o przyjaźni. Tak dokładnie to opowiedziała nam ją mama, kiedy nie mogliśmy zasnąć. A teraz uważnie posłuchajcie tej historii.
Pewnego razu do pewnej klasy przyszedł nowy uczeń. Był jakiś dziwny, z nikim nie chciał się bawić, chodził zamyślony często ze słuchawkami w uszach.
Nazywano go Odludkiem. Ja się później okazało, szukał on swojego przyjaciela, wierząc, że jeszcze kiedyś go spotka. Nawoływał go, błądząc wśród drzew, ale odpowiadał mu tylko szum liści: „Nie ma go tu już, nie ma”, „Odszedł, odszedł.”. Chłopiec zrezygnowany siadał z boku i zaczynał słuchać swojej muzyki.
Pewnego pięknego dnia do lasu weszły dzieci z klasy Odludka. Czuły się w swoim towarzystwie bardzo dobrze i świetnie się rozumiały. Ola zauważyła Odludka i podeszła do chłopca. Była znana ze swojej troskliwości i wrażliwości. Stąpała niepewnie, ale w pewnym momencie odeszła. Bała się podejść bliżej. W tym czasie dzieci zorientowały się, że Oli nie ma wśród nich. Zaczęły żartobliwe rozmowy:
- Pewnie motylka osłania od wiatru- stwierdziła Julka.
- Albo pomaga żuczkowi wgramolić się na liść- dodała Amelka.
- Dobra, ale jak zacznie tak wszystkim pomagać, to do wieczora się jej nie doczekamy! – marudziła Laura.
- Nie wszystkim, tylko jednemu! - wtrąciła Ola, która była już w pobliżu i słyszała rozmowę.
- Patrzcie tam siedzi ten nowy. Chyba się nie najlepiej czuje. Chciałam z nim porozmawiać ale zabrakło mi odwagi. Kamil, może ty do niego zagadasz?- zapytała z prośbą Ola.
- Ani mi się śni, ponurak z niego i tyle. A poza tym chyba nie potrzebuje pomocy, tylko świętego spokoju – odpowiedział z niechęcią Kamil.
- Jakby chciał, to by sam podszedł i zagadał- Marek jak zawsze stawał po stronie Kamila.
- A może jest nieśmiały?!- broniła Odludka Ola.
- Siedzi jak nieobecny i słucha tylko tej swojej muzyki- komentował Romek.
- Jak on to powiedział? Muzyka poważna- Staś przedrzeźniał poważny głos Maćka. – Nie spodoba się wam.
- A, zostawmy go, czy to nasza sprawa?
- Łatwo ci mówić, bo masz nas, przyjaciół. Może Odludek zauważył twoją wieczną ochotę do żartów i wolał się wycofać- prychnęła Ola.
- Ale wy wiecie ,że ja tylko tak dla żartów!- odpowiedział przerażonym głosem Michał.
- Tak MY wiemy! Ale ON tego nie wie i może twoje słowa potraktować jako naśmiewanie. Wiec jak będziemy z nim rozmawiać, umiarkuj się, proszę.
- Wiem, wiem – odpowiedział Michał.
- Tak, to my idziemy spakować rzeczy na wędrówkę.
- Ja tu zostanę i jeszcze raz spróbuje pogadać z Maćkiem- postanowiła Ola.
Gdy dzieci wyszły z lasu, Odludek zauważył Ole z daleka i krzyknął:
-Wiedziałem, że wrócisz, przyjacielu! Po chwili głos mu się załamał. Oj, przepraszam, pomyliłem cię z kimś! To ja już idę, jeszcze raz przepraszam.
- Maciek , poczekaj, z kim mnie pomyliłeś?
-Nieważne, zostaw mnie w spokoju!
- Mam odejść? Chcesz być sam?
- Tak, idź sobie!- krzyknął bez namysłu Maciek. Jednak po chwili pochylił głowę i szepnął:
- Przepraszam! Nie odchodź! Nie chcę zostać tu sam! – powiedział płaczliwie i po chwili dodał:
- Pomyliłem cię z moim przyjacielem, … który odszedł, odszedł gdzieś.
- Zostanę – powiedziała szybko Ola i aby zmienić temat, zapytała:
- A może pójdziesz z nami do lasu?
- Do lasuu? Nie lubię drzew, przypominają mi mojego przyjaciela – odburknął Odludek.
- Proszę, dołącz do nas!- prosiła go Ola.
- Dobrze, pójdę z wami do tego lasu.
Gdy wędrowali i przeszli już połowę drogi, ujrzeli dzika.
- To dzik! O nie, szybko uciekajmy!- zaczęła panikować Laura.
- Spokojnie, nie możemy gwałtownie się poruszać- uspokajał wszystkich Maciek. Stańcie tu koło mnie i nie patrzcie w tamtą stronę. Maciek był bardzo opanowany i stanowczy.
Puścił spokojną, delikatną muzykę, by wszyscy się uspokoili. Nastała cisza, a dzik nie zwracając na nic uwagi, poocierał się o drzewo i poszedł dalej. Po paru minutach nie było już widać zwierzęcia. A Maciek został bohaterem. Dzieci patrzyły na niego z podziwem.
- Ale byłeś opanowany … - szepnęła Ola.
- A właściwie jak się nazywa twoja muzyka?- zapytał Kamil.
- Nie moja, tylko Fryderyka Chopina. Ten utwór to IV ballada.
- Jest piękna – powiedziała wzruszonym głosem Ola.
- My nazwiemy ją „Balladą o Przyjaźni” – zawołały wesoło dzieci i powędrowały dalej.
Tak właśnie skończyła się ta historia jest piękna, a czy wam się podobała?
Bo nam bardzo.
Pozdrowienia
Kuba i Śruba!